Zawsze nurtującym pytaniem, które bezpośrednio powiązane jest z tematyką uzależnień, jest pytanie, kiedy to się zaczęło i dlaczego moment ten nie został uchwycony? Co spowodowało, że człowiek podążył w takim kierunku i zagłębił się w czymś, co wyniszcza a nierzadko także i zabija, wpływając, na jakość każdego dnia? Oczywiście patrząc z zewnątrz, a także już po fakcie, widzimy moment, gdy dana osoba zaczęła się zmieniać, gdy zaczęło się z nią dziać coś dziwnego i gdy zapewne poczyniła ten pierwszy krok.

Jednakże w codziennym życiu trudno jest takową chwilę wychwycić i na nią odpowiednio zareagować.

Przecież to nie jest tak, że uzależnionym staje się już po pierwszym kontakcie z niewłaściwym bodźcem.

Uzależnieni stajemy się po jakimś czasie, gdy nasze ciało lub też umysł, mówi ja chcę, ja muszę, ja potrzebuję.

Obcując z ludźmi, gdy widzimy realnie, że coś niedobrego zaczyna się dziać, że zachowania są zaskakujące i nienaturalne dla danej osoby, że działania przez niego podejmowane zmierzają zawsze w tym samym kierunku, powinniśmy zastanowić się czy przypadkiem nie włączył się już dzwonek alarmujący, że naprawdę dzieje się coś niedobrego, coś, na co musimy zareagować.